• Blog osobisty

    Hajduszoboszlo- wreszcie prawdziwe wczasy.







         Po powrocie z Ameryki wyszłam za mąż, ukończyłam szkołę, urodziłam dzieci i na kilkanaście lat zapomniałam o zagranicznych wojażach i wczasach.. Oczywiście były wyjazdy ale tylko w celach zarobkowych na Ukrainę i na Węgry. Na wakacje wyjeżdżaliśmy z dziećmi do moich rodziców i teściów, Wtedy myślałam tylko o tym, aby "związać koniec z końcem" i na czas opłacić rachunki.
         Pewnego lata koleżanka z pracy wróciła opalona z wczasów w Chorwacji i podekscytowana opowiadała mi jak było wspaniale. Ja odparłam, że te pieniądze wolałabym lepiej spożytkować, na przykład kupić sobie zamrażarkę. Ona zapytała z uśmiechem na ustach, po co ci w dzisiejszych czasach zamrażarka, kiedy wszystko  świeże można kupić w sklepie. Dodała jeszcze, że wspomnień z wczasów nikt ci nie zabierze. Dopięłam swego, kupiłam zamrażarkę, którą krótko użytkowałam, później bezczynnie stała w piwnicy, by na końcu za grosze sprzedać ją sąsiadowi.
         Wtedy pomyślałam, że koleżanka miała rację i pójdę jej śladem. Wzięłam pożyczkę w pracy i wybraliśmy w biurze podróży wczasy w Hajduszoboszlo na Węgrzech, gdzie znajdują się baseny termalne. Zapakowaliśmy bagaże i udaliśmy się w podróż, która nie obyła się bez przygód. Na miejscu okazało się, że mamy do dyspozycji piętro dużego domu na obrzeżach miasta.




         Kompleks basenów zachwycił nas, szczególnie sztuczna fala, olbrzymia zjeżdżalnia oraz różnorodność wód termalnych. Każdy z nas znalazł tu coś dla siebie. Od biura podróży otrzymaliśmy talony na obiady, które mogliśmy realizować we wszystkich restauracjach na terenie kompleksu. Jedzenie było pyszne, szczególnie sałatki owocowe, którymi zachwycały się dzieci. Syn wpadł na pomysł , aby taki bar z sałatkami owocowymi otworzyć w Zabrzu, gdyż u nas takich rzeczy jeszcze nie było.
    Po kilku dniach odwiedził nas szwagier z rodziną i zostali z nami kilka dni. Było bardzo wesoło.



         W drodze powrotnej pojechaliśmy na kilka dni do Zemplinskiej Śirawy na Słowacji, gdzie dziś znajduje się duży park wodny. Chociaż pożyczkę w pracy spłacałam przez rok, nigdy tego nie żałowałam. Był to cudowny czas spędzony z rodziną, który dzisiaj wspominam z łezką w oku. To prawda, że tych wspomnień nikt nam nie zabierze i są warte każdej ceny.
         Postanowiłam, że za rok znów pojedziemy na baseny termalne, ale tym razem do Vrbowa  na Słowacji.



    I słowa dotrzymałam :-)

        

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

    O mnie

    Moje zdjęcie
    Mam męża i troje dorosłych dzieci. Mieszkam i pracuję na Śląsku. Pochodzę z Podkarpacia, gdzie się urodziłam, wychowałam i wykształciłam. Kilka lat temu kupiłam tam posiadłość z moich snów. Moją pasją jest ogród, książki i kino. Nie jestem pisarką, więc mój blog jest daleki od doskonałości. Znajdziesz w nim wiele błędów językowych i na pewno nie znajdziesz w nim wielu przecinków. Mam nadzieję, że znajdziesz tu odpowiedź na pytanie, co w życiu najważniejsze.