Czarna godzina.
|
|
W Stanach Zjednoczonych byłam niespełna 4 miesiące. Kiedy wróciłam do Polski w sklepach na półkach stał tylko ocet. Aby cokolwiek kupić trzeba było stać w olbrzymich kolejkach.
Zarobiłam w USA niezłą sumę pieniędzy, ponieważ dolar "stał" wówczas bardzo wysoko. Policzyłam wtedy, że mój tato pracujący na akord w Hucie Szkła, musiał by pracować na tą sumę dwa i pół roku. Ucieszyłam się, że będzie za co żyć, za miesiąc było nasze wesele a oboje byliśmy uczniami na utrzymaniu rodziców. Sprzedałam jedną trzecią sumę przywiezionych dolarów, ponieważ pieniądze były potrzebne na wesele a rodzice wcześniej zapożyczyli się na zakup mojego biletu do Stanów. Kiedy chciałam sprzedać pozostałą część dolarów aby mieć za co żyć oraz oddać rodzicom pieniądze, rodzina poradziła, aby nie sprzedawać tych dolarów, tylko trzymać je na "czarną godzinę."
Tak też uczyniłam. Do dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Dolary przeleżały w szafie 4 lata, chociaż pieniądze były nam bardzo potrzebne, ponieważ urodził się syn a my oboje uczyliśmy się.
W roku 1989 zaczęły się w Polsce wielkie przemiany polityczne i gospodarcze. Inflacja była olbrzymia, ceny w sklepach w ciągu doby potrafiły wzrosnąć o 100 procent. W lipcu urodził się drugi syn. Kolejki w sklepach były kilometrowe. Chrzciny syna były dla nas nie lada wyzwaniem Przez kilka przed chrzcinami wstawałam wczesnym rankiem, aby iść z dzieckiem w kolejkę do sklepu za mięsem, wędlinami i innymi produktami. Ser na sernik przyniosła mi znajoma, która pracowała w szpitalnej kuchni.
Czarna godzina nigdy nie nadeszła. Wartość dolara zaczęła z dnia na dzień gwałtownie spadać. W październiku moje dolary wystarczyły tylko na zakup w Baltonie kolorowego. 21 calowego telewizora marki Philips. Staliśmy z dziećmi w olbrzymiej kolejce, gdyż wtedy wszyscy pozbywali się dolarów, który cały czas tracił na wartości.
W sklepach Baltona i Pewex można było kupić za dolary towary importowane jak i krajowe niedostępne w innych sklepach. W późniejszym czasie sklepy te upadły.
Po 4 latach telewizor zakupiony za dolary, odłożone na czarną godzinę, został nam skradziony wraz z odtwarzaczem video, podczas włamania do naszego mieszkania.
Pamiątką po moim pobycie w USA została tylko niebieska narzuta na sypialnię, którą dostałam w prezencie od ciotki. (zdjęcie wyżej)
Kiedy ją przywiozłam, mama mi radziła, abym uszyła z niej sukienkę. Nie zgodziłam się, gdyż byłam nią zachwycona i wiedziałam, że kiedyś przykryję nią własną sypialnię.
A czarna godzina nie istnieje, chyba że tylko w naszej wyobraźni i pojawia się jedynie na nasze własne życzenie, gdy usilnie jej wyczekujemy. Bo nasze myśli mają olbrzymią moc. Myśli pozytywne sprowadzają do naszego życia zdrowie, dostatek i szczęście, myśli negatywne wszelkie nieszczęścia. Wiedzą o tym wszyscy, którzy przeczytali książkę Rhondy Byrne pt: "Sekret".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
- Liza Zulk
- Mam męża i troje dorosłych dzieci. Mieszkam i pracuję na Śląsku. Pochodzę z Podkarpacia, gdzie się urodziłam, wychowałam i wykształciłam. Kilka lat temu kupiłam tam posiadłość z moich snów. Moją pasją jest ogród, książki i kino. Nie jestem pisarką, więc mój blog jest daleki od doskonałości. Znajdziesz w nim wiele błędów językowych i na pewno nie znajdziesz w nim wielu przecinków. Mam nadzieję, że znajdziesz tu odpowiedź na pytanie, co w życiu najważniejsze.




Uśmiałam się dziekuje☺
OdpowiedzUsuń