Czad zabójca.
|
|
W tym roku będzie 10-ta rocznica tych tragicznych wydarzeń.
Była grudniowa niedziela po świętach wigilijnych a w telewizji nadawano teleexpress. Maciej Orłoś poinformował o tym, że w Zabrzu cichy zabójca -czad znowu zebrał swoje żniwo.
Mężczyzna wracając do domu po nocnej zmianie zobaczył w przedpokoju nieżywego pieska. W pokoju w łóżku leżała nieżywa córeczka Karolina a w kuchni na podłodze leżała 30-letnia żona, która w tej chwili walczy o życie w szpitalu. Przeżył tylko królik, który był w drugim pokoju.
Słysząc tą wiadomość ciarki mi przeszły po plecach. Wszystko pasowało do opisu koleżanki Anety, z którą pracowałam w szpitalu. Łzy zaczęły mi cieknąć po policzkach a rodzina pocieszała mnie, że to na pewno zbieg okoliczności i chodzi tu o inną osobę. Syn dodał, że Zabrze liczy prawie 200 tysięcy mieszkańców i to małe prawdopodobieństwo, że mowa jest o Anecie.
Nie dawało mi to jednak spokoju, więc napisałam do Anety sms-a z zapytanie, czy będzie jutro w pracy bo mam do niej ważną sprawę. Niestety odpowiedzi się nie doczekałam. Wiedziałam już, że ta tragedia dotyczy Anety i jej córeczki Karoliny.
Postanowiłam zadzwonić do Zuzi, która z nami pracowała i była spokrewniona z Anetą i delikatnie zapytać ją. Zuzia odebrała telefon i zaczęła ze mną normalnie rozmawiać. Głupio mi było zapytać wprost i już myślałam, że może jakimś cudem to nie jest prawda, wtedy Zuzia powiedziała, że to jednak Aneta walczy o życie w szpitalu.
Nie spałam pół nocy rozmyślając o Anecie i łudząc się, że ona jednak przeżyje i wróci do nas.
Kiedy rano przyszłam do pracy, panowała tu grobowa atmosfera. Lekarze wydzwaniali do szpitala, gdzie przebywała Aneta i pytali o stan jej zdrowia. Nie ukrywano, że jej stan jest bardzo ciężki i są marne szanse na przeżycie. Nie przyjmowałyśmy tego do wiadomości, bo przecież cuda się zdarzają.
Po kolejnym telefonie do szpitala, pani doktor poinformowała nas, że w tej chwili reanimują Anetę a następnie dotarła do nas tragiczna wiadomość o jej śmierci.
Pojechałam z panią doktor z naszego oddziału, poinformować rodzinę Anety o jej śmierci. Bardzo bałam się tego spotkania. Po dotarciu na miejsce okazało się, że rodzina już wie o wszystkim.
Po 10 latach niewiele z tego pamiętam, bo śmierć Anety była dla mnie szokiem i wielkim przeżyciem.
Bo przecież Aneta była z nas wszystkich najbardziej życzliwą i kochaną osobą. Często o niej myślę i bardzo mi jej brakuje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
- Liza Zulk
- Mam męża i troje dorosłych dzieci. Mieszkam i pracuję na Śląsku. Pochodzę z Podkarpacia, gdzie się urodziłam, wychowałam i wykształciłam. Kilka lat temu kupiłam tam posiadłość z moich snów. Moją pasją jest ogród, książki i kino. Nie jestem pisarką, więc mój blog jest daleki od doskonałości. Znajdziesz w nim wiele błędów językowych i na pewno nie znajdziesz w nim wielu przecinków. Mam nadzieję, że znajdziesz tu odpowiedź na pytanie, co w życiu najważniejsze.




0 komentarze:
Prześlij komentarz